To pytanie często przejawiało się w moich myślach od momentu kiedy dowiedziałem się, że jestem chory na wirusowe zapalenie wątroby typ C. Jak dotąd nie uzyskałem na nie odpowiedź. Może to była kara za grzechy albo próba czy dam radę pokonać chorobę lub czy wytrzymam z krzyżem danym mi na barki.
I jeśli Bóg miał taki plan to Ty mu wybacz…
Słowa te rapuje już nie pamiętam, który z polskich raperów ale dają wiele do myślenia. Ja również nieraz pochylałem się nad nimi i myślałem sobie, przecież choroba nie może być zaplanowana, tego tak się nie da określić. Jednakże jeżeli to był plan naszego Stwórcy to ja go przyjmuje z pokorą. Nic mi nie da, gdybym się odwrócił od Niego gdyż tu modlitwa do Boga sprawia, że mam siłę do walki z chorobą i że się nie poddaję przy każdym błahym załamaniu zdrowia.
Dlaczego ja? Już nie zadaję sobie tego pytania. Dziękuje Bogu, że dał mi prawo wiedzieć i dlatego że wiem mogę z ta chorobą walczyć. Dowiedziałem się jak wiadomo, w wieku 22 lat. To okres człowieka kiedy wchodzi w życie na pełnych obrotach, próbuje wszystkiego co jest do spróbowania. Idzie się wtedy za zasadą ” wszytko jest dla ludzi”. Myślę, że jakbym się wtedy nie dowiedział o chorobie to bym rozbił swój statek jakim jest życie a tak przynajmniej udało mi się wyhamować i zmienić jego kurs na lepszy.
Niekiedy teraz idąc ulicą i obserwując ludzi zabieganych, nie mających na nic czasu, myślę sobie ile z nich nie wie, że jest zakażonych wirusowym zapaleniem wątroby i żyje jakby nigdy nic a bomba tyka i odlicza do marskości. Dlatego jest wdzięczny za to, że wiem i mogę z tym coś zrobić.
Robertone
…” Niekiedy teraz idąc ulicą i obserwując ludzi zabieganych, nie mających na nic czasu, myślę sobie ile z nich nie wie, że jest zakażonych wirusowym zapaleniem wątroby i żyje jakby nigdy nic a bomba tyka i odlicza do marskości….”
TEZ TAK SIĘ ZASTANAWIAM A MOŻE I MNIE MAZ ZARAZIŁ ALE JA TAK PANICZNIE BOJE SIĘ POBIERANIA KRWI ZE NIE WIEM KIEDY TO SPRAWDZĘ ;((( A MARSKOŚĆ… TAK SIĘ TEGO BOJE ZE NORBERT… ZE NIE ZDĄŻY… LEKARZ NA OSTATNIEJ WIZYCIE POWIEDZIAŁA ZE JEŚLI BY TEGO NIE ZACZĄŁ LECZYĆ TO 10, 15 LAT I JEST CAŁKOWITA MARSKOŚĆ ;( BOJE SIĘ ZE ZOSTANĘ ZA 10 LAT SAMA ;((( I NIBY SIĘ LECZY JEST POD KONTROLA A MNIE TO NIE POCIESZA ;( BOJE SIĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Hej, droga do marskości przy odpowiedniej diecie i stylu życia jest na tyle wydłużona, że za ten czas będzie już po leczeniu i po HCV. Tak więc nie martw się na zapas. Grunt, ze wiecie o HCV i możecie coś z tym zrobić. Postaw się na miejscu wielu ludzi, którzy idą na badanie i się dowiadują, że mają HCV i marskość wątroby i, że trzeba się za niedługo brać na tamten świat. Wy jesteście w bardzo dobrej sytuacji bo już coś się zaczęło dziać w kierunku leczenia i pozbycia się HCV. Tak więc więcej optymizmu i trzeba się nie poddawać a walczyć, wyniki same przyjdą.
Pozdrawiam
Rozumiem Twoje pytanie. Ja też sobie je ciągle powtarzam. Dlaczego? Dlaczego teraz, kiedy noszę pod swoim sercem nowe życie? Dlaczego, skoro żyłam „przyzwoicie”, bez seksualnych rewolucji, używek? Dlaczego poszłam na operację, od której pewnie wszystko się zaczęło? I niestety nie znajduję na te pytania odpowiedzi. A zadając je sobie milion razy na dzień można jedynie zwariować i trafić do szpitala, ale takiego bez klamek.